niedziela, 13 września 2015

Lily Lolo - Eye Primer

Czy jest możliwy makijaż w 100% naturalny? Oczywiście, że tak! Na rynku jest coraz więcej firm kosmetycznych, które oferują kolorowe kosmetyki wolne od toksyn. Cieszę się z tego ogromnie, bo lubię delikatnie podkreślać urodę i tuszować niedoskonałości makijażem. To taka nasz babska rzecz. :)

Baza pod cienie od Lily Lolo zaciekawiła mnie przez jej wielofunkcyjność. Składa się z dwóch kolorów, z których jeden służy jako korektor pod oczy, a drugi jako baza pod cienie. Długo się zastanawiałam przed zakupem czy ten kosmetyk będzie dla mnie dobry, czytałam recenzje i oglądałam swatche, aż w końcu, zmuszona tym, że kończył mi się korektor Couleur Caramel, postanowiłam go kupić. I się nie zawiodłam!



Zacznijmy od tego co jest moim pierwszym kryterium przy wyborze kosmetyku, czyli jego skład. Baza Lily Lolo jest bogata w naturalne woski i oleje z dodatkiem pigmentów naturalnych. Skład jest "czysty", naturalny, wolny od szkodliwych składników.

INCI: Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Argania Spinosa Kernel Oil, Mica, Tocopherol, [+/- Cl 77891 (Titanium Dioxide), Cl 77491 (Iron Oxide), Cl 77492 (Iron Oxide), Cl 77499 (Iron Oxide)]

Dzięki takiej zawartości naturalnych olejów kosmetyk jest bardzo kremowy. Nakładam go palcem i wklepuję żółty odcień pod oczami zakrywając sińce, a kolor bardziej cielisty rozcieram delikatnie na górnej powiece. Trzeba tylko uważać, żeby nie rozetrzeć korektora pod oczami za bardzo i dobrze go przypudrować, żeby był trwały.


Żółty odcień ładnie kryje zasinienia pod oczami, ale nie daje krycia pełnego. Mi jednak na takim nie zależy. Korektor ma delikatnie rozjaśniać okolice pod oczami i powodować, że wyglądam na wypoczętą, a nie tworzyć maskę na buzi. Nie lubię sztucznego efektu idealnie jednolitej skóry. Podoba mi się naturalny efekt i delikatne zakrycie niedoskonałości.

Beżowy odcień to baza na powiekę. Ładnie utrzymuje cienie cały dzień i podbija ich kolory. Ja jednak używam jej też w dni, kiedy nie maluję się cieniami (czyli 95 % czasu ;)), bo delikatnie wyrównuje koloryt powieki i rozjaśnia spojrzenie. 

Spodobał mi się ten produkt na tyle, że chętnie sięgnę po niego ponownie, gdy mi się skończy. Chociaż denka nie widzę i coś czuję, że długo nie zobaczę, bo jest bardzo wydajny. 


Znacie kosmetyki Lily Lolo? Możecie jakieś polecić?

Pozdrawiam!


Zobacz również:
Czerwień idealna od Lily Lolo

10 komentarzy:

  1. Bardzo lubię kosmetyki Lily lolo zarówno do pielęgnacji, jak i kolorówkę. Bazy nie miałam ale na pewno kiedyś poznamy się bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily Lolo ma pielęgnację? Nie wiedziałam. :)

      Usuń
  2. Lubię ich podkłady mineralne i bronzer waikiki:) Mam kilka cieni, ale używam ich bardzo sporadycznie. Bazy nie miałam, zamówiłam niedawno cień do brwi i zastanawiam się nad tuszem do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę na nowe prasowane bronzery, ale na razie fundusze mnie powstrzymują przed zakupem. ;) Też chcę wypróbować tusz do rzęs.

      Usuń
  3. To już kolejny taki pochlebny post o kosmetykach lily lolo. Po "wykończeniu" Sephorowej kolorówki zainteresuję się mocniej. ;) dodaję do obs. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda naprawde bardzo fajnie:)
    miłego nowego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
  5. Slyszałam o nim sporo dobrgo ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę bazę i bardzo ją lubię. Nie znalazłam jednak zastosowania dla żółtej części.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Nic bardziej nie motywuje do pisania niż komentarze. :)